|
Krzysztof, Irena, Witek, Asia, Janek, Jedrek
Krzysztof zacięty i wytrwały nie skorzystał z usług osło-muła i sam wyszedł z Kanionu Colca. Irena przeżyła (ledwo) chorobę wysokogórską na wyspie Taquile. Asia i Jędrek przetrwali pierwszy tydzień bez bagaży (nie polecają Delty). Dodatkowe brawa dla Jędrka za wytrwałość na trekkingach! Janek godnie spełniał zadania starszego brata i starał się nie narzekać na burczenie w brzuchu. Witek, to on ich tu wszytkich sprowadził.
Grupka mała, atmosfera rodzinna, program na zamówienie - niesamowicie zróżnicowane i w pełni wykorzystane 3 tygodnie. Zaczeliśmy od Arequipy i trekkingu w Kanionie Colca, wyspy Uros i Taquile na Jez. Titicaca, Cusco, malowniczy trekking Lares i kolorowo przystrojeni tubylcy, piękna pogoda na Machu Picchu, wycieczka koleją Malinowskiego przez centralne Andy, wycieczka przyrodnicza na Wyspy Ballestas oraz do Rezerwatu Paracas, a na koniec północne wybrzeże z Trujillo i Chiclayo jako wstęp do preinkaskich kultur.
Zdjęcia z części pierwszej - górskiej:
Trekking w Kanionie Colca
Wyprawę zaczynamy ambitnie trekkingiem w dół Kanionu Colca. Towarzyszy nam Jesus, który ma podwójną rolę przewodnika i kucharza.
Nasz cel - Oaza Sangalle nad rzeką Colca.
Słońce coraz bardziej pali, a nie ma nawet pół drzewka, pod którego cieniem możnaby odpocząć.
Jezioro Titicaca
Trzcinowe wyspy Uros na Jez. Titicaca.
Trafiliśmy na fieste na wyspie Taquile. Jedni mówią, że to pożegnanie z fiestą, która trwała 3 dni, inni mówią że to ślub ... tak czy inaczej zachwycają wymyślne stroje, muzyka, tańce.
Koleja grupa wkracza na plac ...
Trekking Lares + Machu Picchu
Trekking zaczynamy od wymoczenia się w ciepłych zródłach. Kolejna kąpiel za kilka dni jak wrócimy do cywilizacji.
Pierwszy biwak rozbijamy w małej wiosce Huacawasi i od razu zjawia się pełno maluchów. Mówią w ich ojczystym jezyku Keczua, tylko nieco starsi, którzy już chodzą do szkoly mówią nieco po hiszpańsku.
Niedziela - dzień tagowy. Raniutko przyjechały dwie cieżarówki z towarami z miasta. Z okolic ściągają mieszkancy. Chodzi nie tyle o zakupy co o spotkanie ze znajomymi.
Przekupki spieszą na targ.
Powoli wdrapujemy się do góry, dziś mamy przekroczyć przełęcz Ipsay 4450m npm.
Jezioro Ipsaycocha, piękne miejsce w sam raz na przerwę i obiadek.
Po obiedzie już tylko z górki. Wszystkim dopisują humory.
Malutka osada.
W nocy troszkę nas podmroziło. Wszystko pokryte było cienką warstwą szronu.
Ruiny miasta Pumamarca, wybudowanego jeszcze na długo przed Inkami.
Po drodze do Ollantaytambo pełno inkaskich tarasów, niektóre do tej pory uprawiane.
Trekking oczywiście zakończyliśmy w słynnym Machu Picchu.
Samozwańczy Inka na tronie w Sacsayhuaman.
Koleją Malinowskiego przez Andy.
Stoi na stacji lokomotywa . . . Platforma obrotowa w San Bartolome. W ten sposób zmieniają ustawienie lokomotywy. Pierwszy odcinek jechaliśmy "pod prąd".
Calutki pociąg widziny z ostatniego wagonu barowo-widokowego.
Zbliżamy się do najwyższej przełęczy. Kolorowe góry pełne minerałów grabione są przez miedzynarodowe korporacje górnicze. Nikt też nie przejmuje się skażeniem środowiska.
Wagony są ładnie odnowione, panoramiczne okna, miła obsługa, posiłki i napoje ... tak to można podróżowac i do okoła Swiata.
Najwyższa stacja na trasie to La Galera - 4781m npm.
A tymi serpentynami zjeżdżaliśmy z powrotem na wybrzeże, ale w nocy, więc nie było widac kolejnych przepaści.
Zdjęcia z części drugiej - wybrzeże > > > > >
Lima, Wyspy Ballestas, Rezerwat Narodowy Paracas, Trujillo (Piramida Ksiezyca, Piramida Teczy, miasto Chan Chan), Huanchaco, Chiclayo (Muzeum Tumbas Reales, Tucume - Dolina Piramid)
|